Strona główna
O Kamerunie
O nas - Misja w Bertoua
Dom Dziecka - Foyer St. Dominique
Stowarzyszenie Przyjaciół Dzieci Słońca
Jak możesz pomóc?
Ciekawostki
FAQ - Pytania i Odpowiedzi
Kontakt i KONTO
Sponsorzy
Wersja do druku

Biuletyn informacyjny

Powstało Stowarzyszenie Przyjaciół Dzieci Słońca

Serdecznie Witam!

Nazywam się Kasia Rubel. (Tak, tak, to nie pomyłka! Ojciec Darek pozwolił mi być autorką dzisiejszego listu!) Pewnie zastanawiają się Państwo dlaczego to ja do Państwa piszę, ale już zaraz wszystko się wyjaśni.

Dokładnie rok temu w listopadzie 2007r byłam na wakacjach w Kamerunie. Odwiedziłam też Misję-Kamerun. Na placówce spędziłam tydzień z dziećmi z Domu Dziecka – Foyer St. Dominique. Moje serce ścisnęło się z żalu gdy rozdałam wychowankom Foyer przywiezione z Polski kredki, a oni nie wiedziały co z nimi zrobić. Przez kilka dni wspolnie bawilismy sie w rysowanie, a potem z dumą zorganizowaliśmy wernisaż ich prac na ścianie kościoła. W życiu tych dzieci powinno być o wiele więcej takich wesołych momentów. To nie byla moja pierwsza wizyta w Afryce, ani kontakt z czarna rzeczywistoscia dziecinstwa tych dzieciakow. Nie wiem moze fakt, ze jestem mamą rezolutnej pięciolatki dodatkowo uswiadomił mi różnicę pomiędzy szansa urodzenia się w nawet najskromniejszym  miejscu w Europie, a w przeciętnej rodzinie w Kamerunie.

Długo rozmawiałam z ojcem Dariuszem na temat tego co robi i co mógłby jeszcze zdziałać, mając prężną pomoc z Polski. Dotarło do mnie, że jest wielu takich ludzi jak, ja, którzy na różny sposób starają się pomóc Misji-Kamerun,  lecz ich wysiłki nie są połączone, tylko każdy działa na własną rękę. Pomyślałam, że jest sposób na to byśmy mogli zadziałać razem i by była to działalność efektywna.  Pamietam słowa O. Darka „tak, tak...” i kiwanie glową, gdy przedstawiałam mu wizję założenia Stowarzyszenia. Myślę, że uważał zapewne wtedy: „nawiedzona wariatka , ktora mysli ze to takie proste” – Fakt proste to  nie bylo. Tym bardziej, że mieszkam we Francji, co nie ulatwiało sprawy.  Po raz kolejny przekonałam się że mam niezastapionych przyjaciol i znajomych, bo wraz z kilkunastoosobową grupą ochotnikow zarejestrowaliśmy Stowarzyszenie Przyjaciół Dzieci Słońca . W ten sposób tak naprawdę tylko nadaliśmy „ramy prawne” temu co Państwo stworzyli przez minione lata poprzez spontaniczne wspieranie działalnosci Misji Kamerun. Inaczej w ogole nie mogłaby ona zaistnieć i rozwijać swojej dzialalności. We Foyer – Domu Dziecka mieszka około 20 dzieci, które uczęszczają regularnie do szkoły, jedza regularne posiłki i korzystaja z bieżącej wody. To wszystko dla przeciętnego dziecka jest nieosiągalne.

Mamy już pierwszy sukces edukacyjno-wychowawczy – Jacky zdała maturę! Coś, co dla nas wydaje się tak oczywiste w Kamerunie jest wrecz ewenementem na skalę wioski, ponieważ dziewczynki zazwyczaj koncza swa kariere edukacyjna w wieku ok 14 lat rodząc pierwsze dziecko. Dlatego jestem pod ogromnym wrażeniem determinacji i samozaparcia Jacky najstarszej wychowanki Foyer, która nie tylko zdalała maturę, ale ma ambicje aby w przyszłym roku rozpocząć studia. To zasługuje na szczególny podziw, gdyż Jacky jako najstarsza z dziewcząt ma dodatkowe obowiązki we foyer - to ona jest ekspertem kulinarnym, gdy nie ma kucharki lub Marianne. Ona również opiekuje się najmłodszymi dzieciaczkami. Dodatkowo,  ze względu na swoje uzdolnienia muzyczne, Jacky prowadzi równiez zajęcia z przykościelnym chórem itd. Dlatego na naukę poswięca przede wszystkim późne godziny wieczorne siedząc na korytarzu, gdzie ma przynajmniej dostęp do swiatła, gdy pozostałe dzieci śpią.

Ale nie tylko Jacky jest trudno. O. Darek nie raz pisał o tym, że edukacja tutaj jest droga  i wielu rodzin nie stać na opłatę kosztu mundurka, zeszytów  i komitetu rodzicielskiego dla ich dzieci. Uczniowie uczą się głównie z notatek z zeszytów, bo nikogo nie stać na bardzo drogie książki sprowadzane często z Francji. W szkole wymagany jest noszenie mundurku i butów w dobrym stanie, co jest kolejnym poważnym obciążeniem finansowym. Tymczasem tu w Polsce mamy szkołę za darmo, mundurki nie obowiązują, a książki, kredki i  inne przybory szkolne są czymś bardzo oczywistym i dostępnym. Dlatego widząc to wszystko postanowiłam przyczynić się do jakiejś zmiany na lepsze. Pragniemy by Jacky i inne dzieci miały lepszą przyszłość

 Dlatego chcemy, by Misja-Kamerun posiadała w Polsce instytucję posiadającą osobowość prawną, która skutecznie będzie pomagała finansować misyjne projekty ze szczególnym uwzględnieniem edukacji dzieci. Dzięki sformalizowaniu Państwa pomocy w postaci Stowarzyszenia, będziemy mogli starać się o dodatkowe dofinansowanie przez instytucje publiczne oraz międzynarodowe, a nasi darczyńcy będą mogli skorzystać z przewidzianych ulg podatkowych (osoby fizyczne 6%,  osoby prawne 10%), a za jakiś czas dodatkowy 1% po uzyskaniu statusu Organizacji Użytku Publicznego.

Po 9 miesiącach walki  z urzędami oraz Krajowym Rejestrem Sądowym, we wrześniu 2008 udało się zarejestrować Stowarzyszenie Przyjaciół Dzieci Słońca. Mamy już Regon, konto bankowe i własną skromną stronkę internetową w budowie. Serdecznie zapraszam Państwa w imieniu zalożycieli Stowarzyszenia Przyjaciół Dzieci Słońca oraz Ojca Darka do przystąpienia do naszego Stowarzyszenia poprzez wypełnienie deklaracji członkowskiej (kliknij tutaj) i wpłaty rocznej składki w wysokości 50 zł. Poszukujemy również wolontariuszy, którzy zechcieliby zająć się tworzeniem bardziej profesjonalnej strony internetowej, zająć się PR, oraz wspomagać nasze akcje.  Wierzę, że nie jest Państwu obojętny mój apel i że odpowiedzą Państwo pozytywnie na nasz list.
Proszę dołączyć do Stowarzyszenia! Zachęcam do podzielenia się pomysłami co i jak możemy zrobić, umiejętnościami oraz chwilą wolnego czasu!

Czekam na Państwa zgłoszenie.

Gorąco pozdrawiam,
Katarzyna Rubel

P.S. Ze Stowarzyszeniem można skontaktować się za pomocą adresu email dziecislonca@free.ngo.pl


Chcesz nam pomóc?  *** Dołącz do grona PRZYJACIÓŁ MISJI! ***  Zostań SPONSOREM !  *** NASZE KONTO
Powered by Techweb